Duchowe cechy św. Józefa jako ojca

“Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: “Bóg z nami”. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie”. (Mt 1, 18-24)

Wstęp

Ojciec Święty Papież Franciszek ogłosił rok 2021 Rokiem św. Józefa. Papież uczcił w ten sposób 150 rocznicę ogłoszenia przez błogosławionego Piusa IX św. Józefa Patronem Kościoła katolickiego. Ojciec Święty Franciszek wydał z tej okazji List Apostolski Patris corde (Ojcowskim sercem). Tytuł Listu jest bardzo znamienny, ponieważ Józef ojcowskim sercem umiłował Jezusa.

W niniejszej katechezie, pochylając się nad treścią Listu Apostolskiego Patris corde, chcemy zastanowić się nad duchowymi cechami św. Józefa jako ojca. Rozważanie to jest próbą przybliżenia treści papieskiego Listu i zachętą do jego lektury w osobistej medytacji. W poniższym tekście miejscami zostały wykorzystane całe fragmenty niniejszego Listu. Niewątpliwie ów dokument Kościoła wynika z osobistej duchowej refleksji Ojca Świętego Franciszka nad postacią św. Józefa.

Miłość jako źródło ojcostwa

Wielkość św. Józefa polega na tym, że był on oblubieńcem Maryi i ojcem Jezusa. Jako taki stał się sługą powszechnego zamysłu zbawczego – mówi Papież Franciszek, cytując w tym miejscu św. Jana Chryzostoma. Józef staje się Oblubieńcem Maryi i prawnym ojcem Jezusa będąc przewidzianym przez Opatrzność Bożą przewidzianym przez Ojca Niebieskiego, Ojca Miłosierdzia, do realizacji planów zbawienia świata. Bóg Ojciec, który jest Miłością powołuje Józefa na ojca św. Rodziny. Źródłem ojcostwa i macierzyństwa jest zawsze miłość Boża. Józefa powołuje Ten, który jest najwyższą Miłością, Miłością niestworzoną, Ten, który lituje się w swej miłości i miłosierdziu nad całym stworzeniem. To boskie źródło ojcostwa wyznacza jego najgłębszy sens, tożsamość. Józef – jak powie Papież Franciszek – staje się obrazem i cieniem Ojca Niebieskiego. On zastępuje miłującego Ojca Niebieskiego na ziemi. Przez niego Bóg Ojciec miłuje Maryję i Jej Dziecię.

W teologii duchowości można spotkać opinię, że problemy z wiarą i miłością w stosunku do Boga wynikają w dużej mierze z kryzysu ojcostwa we współczesnym świecie. Brak przeżywania spotkania z Bogiem na modlitwie jako miłującym Ojcem wynika z braku doświadczenia, lub niewłaściwego, wykrzywionego doświadczenia, miłości własnego ojca w wieku dziecięcym – gdy kształtuje się emocjonalność człowieka. Ów brak przytulenia przez ojca, przez rodziców, ma wpływ na całe późniejsze życie duchowe i w ogóle życie człowieka.

Przeżywając swoje ojcostwo i macierzyństwo trzeba najpierw samemu doświadczyć miłości Bożej. Trzeba zdać sobie sprawę, wewnętrznie przeżyć powołanie do rodzicielstwa jako zamysł i dar miłości Bożej. Ojcostwo nie jest wynikiem przypadku spotkania mężczyzny i kobiety na płaszczyźnie seksualnej, nie jest to, jak dawniej mówili ludzie młodzi: „wpadka”. Ojcostwo jest zawsze zamysłem miłującego Ojca w Jego zbawczych planach wobec ludzi. Św. Paweł mówi, że kobieta będzie zbawiona przez rodzenie dzieci (por. 1Tm 2, 15).

Papież Franciszek wyjaśnia, że lud chrześcijański kocha św. Józefa właśnie z tego powodu, że jest on miłującym ojcem Świętej Rodziny – że miłuje Maryję jako Jej Oblubieniec i Jezusa jako ojciec. Miłość wiernych do św. Józefa wyraża się w różny sposób: przez modlitwę, odmawianie Litanii do św. Józefa, zawierzenie jemu osobistego życia, powołania, poświęcenie jemu wspólnot, klasztorów, dedykowanie parafii kościołów. Ojciec Święty zauważa, że bardzo wielu świętych miało gorące, pełne miłości nabożeństwo do św. Józefa – podając za szczególny przykład św. Teresę z Avila. W jej życiu całe dzieło reformy Karmelu rozpoczęło się od klasztoru dedykowanego św. Józefowi.

Św. Józef było ojcem pełnym czułości. Papież Franciszek pisze, cytując teksty Pisma Świętego, że Jezus wzrastał przy Józefie „w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi” (Łk 2, 52). Józef „uczył Go chodzić, biorąc Go za rękę: był dla Niego, jak ojciec, który podnosi dziecko do policzka, pochyla się nad nim, aby go nakarmić” (por. Oz 11, 3-4). W ten sposób Józef zastępował na ziemi małemu Jezusowi pełnego czułości Boga Ojca.

Według Papieża Franciszka ludzka słabość, a nawet grzeszność nie jest przeszkodą w realizacji powołania do ojcostwa.

Historia zbawienia wypełnia się „w nadziei, wbrew nadziei” (por. Rz 4, 18) poprzez nasze słabości. Zbyt często myślimy, że Bóg polega tylko na tym, co w nas dobre i zwycięskie, podczas gdy w istocie większość Jego planów jest realizowana poprzez nasze słabości i pomimo nich. Św. Paweł mówi: „Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował – żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz [Pan] mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali»” (2 Kor 12, 7-9). Te słowa są bardzo ważne. Dodają one otuchy i nadziei wszystkim tym, którzy wypełniając swoje powołanie rodzicielskie, boleśnie doświadczają własnych słabości, potknięć w relacjach z własnymi dziećmi, czy w relacjach małżeńskich. Jeśli taka jest perspektywa ekonomii zbawienia, to musimy nauczyć się akceptować naszą słabość z głęboką czułością – mówi Papież. Zły duch sprawia, że patrzymy na naszą kruchość z osądem negatywnym, podczas gdy Duch z czułością wydobywa ją na światło dzienne. Czułość jest najlepszym sposobem dotykania tego, co w nas kruche. Wskazywanie palcem i osąd, który stosujemy wobec innych, są bardzo często oznaką naszej niezdolności do zaakceptowania własnej słabości, własnej kruchości. Jedynie czułość uchroni nas od dzieła oskarżyciela (por. Ap 12, 10). Dlatego ważne jest spotkanie z Bożym miłosierdziem, zwłaszcza w sakramencie Pojednania, doświadczając prawdy i czułości.

To św. Józef uczy nas, że Bóg może działać przez nasze lęki, słabości, ułomności. Ojcowska Miłość Boga jest wszechmocą i trzeba się na nią tylko otworzyć.

Powołanie do ojcostwa jako wypełnienie woli Bożej

Pierwsze informacje o św. Józefie, które znajdujemy w Ewangelii według św. Mateusza, ukazują jego całkowite, bezwarunkowe, bezdyskusyjne posłuszeństwo wobec woli Bożej. Józef pogrążony w niepewności, w rozterce, gdy tylko usłyszy głos Anioła, oznajmiającego wolę Bożą, od razu podporządkowuje się zbawczym planom Opatrzności. Wobec woli Bożej od razu odsuwa on na plan dalszy swoje własne plany, wyobrażenia i rozwiązania dotyczące życia. Wola Boża weryfikuje jego plany i oczekiwania. Historia życia Józefa zostaje podporządkowana historii zbawienia. Św. Józef jest przez to pomocą dla tych wszystkich rodziców, ojców i matek, którzy podejmując drogę życia małżeńskiego i rodzinnego mieli jakieś swoje ludzkie wyobrażenia, marzenia, a życie ich okazało się inne. Podporządkowanie się z ufnością planom Bożym i ofiarowanie siebie w darze w życiu małżeńskim i rodzinnym staje się źródłem szczęścia, poczucia spełnienia własnego życia i powołania.

Według Papieża Franciszka Józef, jako głowa rodziny, uczył Jezusa, by był poddany swoim rodzicom (por. Łk 2, 51), zgodnie z przykazaniem Bożym (por. Wj 20, 12). Jezus w ukryciu, w Nazarecie, w szkole Józefa, nauczył się wypełniać wolę Ojca. Wola ta stała się Jego codziennym pokarmem (por. J 4, 34). Nawet w najtrudniejszym momencie swojego życia, przeżywanym w Getsemani, wolał czynić wolę Ojca, a nie swoją własną, i stał się „posłuszny aż do śmierci […] na krzyżu” (Flp 2, 8). Z tego powodu autor Listu do Hebrajczyków podsumowuje: Jezus „nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał” (Flp 5, 8). Skutecznym wychowawcą w jakiejś cnocie może być tylko ten, kto sam nią żyje. Ponieważ Józef był całkowicie posłuszny Bogu, w każdych okolicznościach swojego życia Józef potrafił wypowiedzieć swoje „fiat”, jak Maryja, dlatego stał się nauczycielem posłuszeństwa w życiu Jezusa. Św. Jan Chryzostom powiedział: karmię was tym, czym sam żyję. Podobnie uczy znane łacińskie przysłowie: słowa uczą, ale przykłady pociągają (verba docent, exempla trahunt). Wielki błąd popełniają rodzice, którzy próbują wychowywać, sami nie żyjąc przekazywaną nauką. Prędzej czy później ich postępowanie będzie zdemaskowane i podważone przez dzieci.

Papież Franciszek wspomina, że wiele razy zachodzą w naszym życiu wydarzenia, których znaczenia nie rozumiemy. Naszą pierwszą reakcją jest często rozczarowanie i bunt. Józef odkłada na bok swoje rozumowanie, aby uczynić miejsce dla tego, co się dzieje, choć może mu się to zdawać tajemnicze, akceptuje, bierze za to odpowiedzialność i godzi się ze swoją historią. Jeśli nie pogodzimy się z naszą historią, nie będziemy w stanie uczynić żadnego następnego kroku, ponieważ zawsze pozostaniemy zakładnikami naszych oczekiwań i wynikających z nich rozczarowań. Pogodzenie się z wolą Bożą wyzwala nas wewnętrznie i otwiera w naszym życiu nowe perspektywy. Nie są to perspektywy oparte na naszych możliwościach i ludzkiej mądrości, ale perspektywy działania łaski, pozwolenia się Bogu nieść. W Misji św. Teresy od Dzieciątka Jezus pragniemy żyć małą drogą. Początkiem tej drogi duchowej jest akceptacja swojego życia, swojej słabości i niemożności. Dopiero wtedy, gdy przestaniemy narzekać, wyrywać się Bogu, przestaniemy wierzgać nogami – jak małe dziecko, które rodzic próbuje wziąć na ręce, Bóg może w pełni działać w naszym życiu, działać w nas i w pewnym sensie za nas. Nawet, gdy już nie mamy siły, aby zrobić następny krok, jeśli przyjmiemy w posłuszeństwie wolę Bożą, Bóg będzie nas niósł, On sam za nas i z nami zrobi kolejne kroki w naszym życiu. Zdaniem Ojca Świętego Franciszka życie duchowe, ukazywane nam przez Józefa, nie jest drogą, która wyjaśnia, ale drogą, która akceptuje.

Zgoda na wolę Bożą w naszym życiu, posłuszeństwo woli Bożej, nie oznacza duchowej rezygnacji, postawy „machnięcia na wszystko ręką”. Według Papieża Józef nie jest człowiekiem biernie zrezygnowanym. Jego uczestnictwo w planach Bożych jest mężne i znaczące. Akceptacja jest sposobem, w jaki przejawia się w naszym życiu dar męstwa, który otrzymujemy od Ducha Świętego. Jedynie Pan może dać nam moc, aby przyjąć życie takim, jakim jest, aby uczynić miejsce także dla tej przeciwstawnej, nieoczekiwanej, rozczarowującej części naszego istnienia.

Jezus przychodząc na świat w Świętej Rodzinie, przez swoje przyjście na świat tworząc tę rodzinę, wchodzi w życie Maryi i Józefa. Dzięki Jego przyjściu Maryja, Józef i każdy z nas może pojednać się z własnym życiem, z własną historią życia, z własną osobowością i pozycją społeczną. Bóg sam wszystkiemu nadaje ukryty sens. To On sam przez nasze posłuszeństwo tworzy na nowo historię naszego życia. Papież Franciszek mówi, że akceptacja życia wprowadza nas w jego ukryty sens. Życie każdego z nas może zacząć się na nowo w cudowny sposób, jeśli znajdziemy odwagę, by przeżywać je zgodnie z tym, co mówi nam Ewangelia. I nie ma znaczenia, czy obecnie wszystko zdało się przybrać zły obrót i czy pewne rzeczy są teraz nieodwracalne. Bóg może sprawić, że kwiaty zaczną kiełkować między skałami. Nawet jeśli nasze serce coś nam wyrzuca, On „jest większy od naszego serca i zna wszystko” (1 J 3, 20). (…) Po raz kolejny powraca realizm chrześcijański, który nie odrzuca niczego, co istnieje. Rzeczywistość, w swojej tajemniczej nieredukowalności i złożoności jest nośnikiem sensu istnienia z jego światłami i cieniami.

Bóg nikomu z nas nie obiecywał łatwego życia na tym świecie. Wierzyć w Boga to nie znaczy znajdować łatwe, pocieszające rozwiązania. Wiara, której uczył nas Chrystus, jest raczej tą wiarą, którą widzimy u św. Józefa, nie szukającego dróg na skróty, ale stawiającego czoła temu, co się jemu przytrafia, biorąc za to osobiście odpowiedzialność.

Józef jako mąż Opatrzności Bożej

Kiedy czytamy o ubogich warunkach przyjścia na świat Jezus, a później o ucieczce Świętej Rodziny do Egiptu może zrodzić się pytanie: dlaczego Bóg Ojciec w cudowny sposób nie zabezpieczył chociaż początków ziemskiego życia swojego Syna? Papież Franciszek poucza nas w tej kwestii, że Bóg interweniuje poprzez wydarzenia i ludzi. Józef jest człowiekiem, przez którego Bóg troszczy się o początki historii odkupienia. Jest on prawdziwym „cudem”, dzięki któremu Bóg ocala Dziecię i Jego Matkę. Józef ukazuje się w Ewangelii jako prawdziwy mąż Opatrzności Bożej. Takim powinien być każdy ojciec, czy każda matka.

Opatrzność Boża nie posługuje się ludźmi „narzędziowo”. Nie wykorzystuje ludzi do swoich planów jako bezduszne, bezwolne i nierozumne narzędzia. Bóg działa i ufa człowiekowi, ufa jego twórczej odwadze w działaniu, przedsiębiorczości, woli i rozumowi.  Dzieje się tak, ponieważ to sam Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo stworzył go jako istotę twórczą, jako tego, który jest zdolny do współdziałania z Bogiem. Papież Franciszek stwierdza, że Józef przybywając do Betlejem i nie znajdując miejsca, gdzie Maryja mogłaby porodzić, przystosowuje stajnię i urządza tak, aby stała się jak najbardziej gościnnym miejscem dla przychodzącego na świat Syna Bożego (por. Łk 2, 6-7). W obliczu zagrożenia ze strony Heroda, który chce zabić Dziecko, po raz kolejny we śnie Józef zostaje ostrzeżony, by bronić Dziecięcia, i w środku nocy organizuje ucieczkę do Egiptu (por. Mt 2, 13-14). Józef nie załamuje rąk. Działa odważnie według swoich możliwości. Jest w ten sposób przedsiębiorczym ojcem, pełnym odwagi i roztropności w działaniu, aby chronić Świętą Rodzinę.

Świat nie jest na łasce silnych i możnych – jak mówi Papież Franciszek – ale „dobra nowina” Ewangelii polega na ukazaniu, iż pomimo despotyzmu i przemocy władców ziemskich, Bóg zawsze znajduje sposób, by zrealizować swój plan zbawienia. Także nasze życie czasem zdaje się być zdane na łaskę silnych, ale Ewangelia mówi nam, że Bóg zawsze potrafi ocalić to, co się liczy, pod warunkiem, że użyjemy tej samej twórczej odwagi, co cieśla z Nazaretu, który potrafi przekształcić problem w szansę, pokładając zawsze ufność w Opatrzności.

Rodzice względem swoich dzieci, wychowawcy względem wychowanków, w właściwie każdy z nas wobec bliźniego swego stajemy się Józefami, którzy strzegą, zabezpieczają życie i rozwój duchowy Jezusa i Maryi w ich życiu. Papież Franciszek podkreśla, że musimy zawsze zadawać sobie pytanie, czy z całych sił strzeżemy Jezusa i Maryi, którzy w tajemniczy sposób są powierzeni naszej odpowiedzialności, naszej trosce, naszej opiece. Syn Wszechmogącego Boga przychodzi na świat, przyjmując stan wielkiej słabości. Staje się tym, który potrzebuje Józefa, by był  broniony, chroniony, otoczony opieką, wychowywany. Bóg ufa temu człowiekowi, podobnie jak Maryja, która odnajduje w Józefie tego, który nie tylko chce ocalić Jej życie, ale który zawsze będzie się troszczył o Nią i o Dziecko. To Dziecię jest Tym, który powie na sądzie Bożym: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).

Św. Józef jako mąż Opatrzności Bożej działa bardzo dyskretnie. Papież używa w tym miejscu bardzo pięknego obrazu, co ciekawe zaczerpniętego z polskiej literatury. Według niego Józef jest na ziemi cieniem Boga Ojca. Polski pisarz Jan Dobraczyński w książce ”Cień Ojca” opowiedział w formie powieści o życiu świętego Józefa. Przez sugestywny obraz cienia określił postać Józefa, który w stosunku do Jezusa jest cieniem Ojca Niebieskiego na ziemi: osłania Go, chroni, nie odstępuje od Niego, podążając Jego śladami. Ta piękna cecha duchowego ukrycia się Józefa wyraża jego pokorę. Józef jest cichym i pełnym miłości darem dla Jezusa i Maryi.

Papież Franciszek zauważa, że tradycja umieściła przy Józefie miano „przeczystego” – „przeczysty Oblubieniec Dziewicy”. Nie jest to jedynie określenie emocjonalne, ale synteza postawy będącej przeciwieństwem posiadania. Czystość to wolność od posiadania we wszystkich dziedzinach życia. Tylko wówczas, gdy miłość jest czysta, jest naprawdę miłością. Miłość, która chce posiadać, w końcu zawsze staje się niebezpieczna, krępuje, tłumi, czyni człowieka. Józef nie zawłaszcza Jezusa i Maryi. On w ciszy spala się jako drogocenny dar Boga. Logika miłości jest zawsze logiką wolności, a Józef potrafił kochać w sposób niezwykle wolny. Nigdy nie stawiał siebie w centrum. Potrafił usuwać siebie z centrum a umieścić w centrum swojego życia Maryję i Jezusa.

Prawdziwe Boże ojcostwo, na wzór św. Józefa, wyrzeka się pokusy, by według swego życia układać życie dzieci, zawsze otwiera szeroko przestrzenie na całkowitą nowość. Każde dziecko zawsze przynosi ze sobą tajemnicę, zupełną nowość, która może być ujawniona tylko z pomocą ojca, który szanuje jego wolność. Ojca, który jest świadomy, że zrealizuje swoją funkcję wychowawczą i że w pełni przeżyje swoje ojcostwo tylko wówczas, gdy stanie się „bezużyteczny”, gdy zobaczy, że dziecko staje się autonomiczne i samodzielnie kroczy po drogach życia, gdy postawi się w sytuacji Józefa, który zawsze wiedział, że to Dziecko nie jest jego własnym, lecz zostało jedynie powierzone jego opiece.

Ks. Ludwik Nowakowski

Modlitwa Ojca Świętego Papieża Franciszka z Listu Apostolskiego Patris corde

Witaj, opiekunie Odkupiciela,
i oblubieńcze Maryi Dziewicy.
Tobie Bóg powierzył swojego Syna;
Tobie zaufała Maryja;
z Tobą Chrystus stał się człowiekiem.

O święty Józefie, okaż się ojcem także i nam,
i prowadź nas na drodze życia.
Wyjednaj nam łaskę, miłosierdzie i odwagę,
i broń nas od wszelkiego zła. Amen.

Cykl: Okolicznościowa – Rok św. Józefa.
Temat: Duchowe cechy św. Józefa jako ojca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *