Rodzina Martin w Bissonnets

Bissonnets – widok z frontu.

Słowo “dom” wywołuje w większości z nas pozytywne uczucia. Najczęściej kojarzy nam się po prostu z budynkiem w którym mieszkamy i żyjemy, a przede wszystkim miejscem schronienia, ciepłem i rodziną. Czujemy się w nim bezpiecznie i swobodnie. Dom to także miejsce wypoczynku i swobody.

Zdarza się, że ludzie mieszkają w jednym domu od urodzenia aż do śmierci. Inni zmieniają miejsca zamieszkania z powodów rodzinnych lub zawodowych, czasem z powodu wojny lub prześladowania. Są osoby, które nie potrafią zbyt długo mieszkać w jednym miejscu i całe życie przemieszczają się z miejsca na miejsce, z jednego domu do drugiego, poszukując sensu swojego życia.

Rodzina państwa Martin w 1877 roku doświadczyła zmiany miejsca zamieszkania. Ludwik Martin po śmierci żony zdecydował się na przeprowadzkę do Lisieux ze względu na dobro swoich córek. Jak wyglądała ich przeprowadzka do nowego dom? Jak ułożyło się ich codzienne życie w nowym miejscu?

Śmierć Zelii Martin głęboko dotknęła całą rodzinę. Szczególnie bolesna stała się dla Ludwika, który stracił swoją ukochaną żonę i przyjaciółkę. Ludwik Martin został samotnym wdowcem z pięcioma córkami. Najbliższa rodzina Zelii – jej brat Izydor Guerin z żoną, mieszkali w Lisieux. Izydor miał tam swoją aptekę, gdyż z zawodu był farmaceutą. Rodzina Guerin zaproponowała, by Ludwik przeprowadził się z dziećmi do Lisieux. Chcieli pomóc szwagrowi w opiece i wychowaniu córek. Początkowo Ludwik Martin nie chciał opuścić Alencon. Był bardzo związany z miejscem, gdzie poznał Zelię, gdzie urodziły się jego dzieci, gdzie miał wielu znajomych i przyjaciół. Uwielbiał ciszę i przyrodę w Alencon. Poza tym żyła jeszcze matka pana Ludwika, która nie chciała opuszczać swojego domu. Ostatecznie jednak, po rozmowie z córkami i przemyśleniu sprawy Ludwik zdecydował się na wyjazd.

Bissonnets – widok z boku.

Nowy dom dla Ludwika i dziewczynek znalazł wuj Izydor. Był oddalony od centrum miasta, miał ogród i wystarczającą ilość pomieszczeń dla całej rodziny. Izydor Guerin w liście do Ludwika Martin z dnia 10 września 1877 roku dokładnie opisał posiadłość w Bissonnets:

Piękne drzwi wychodzące na publiczną drogę. Znajduje się na małym kwietniku urządzonym w stylu angielskim – zagajnik z każdej strony. Dom zachwycający, zwieńczony belwederem. Na parterze 4 izby, w tym piękna jadalnia z dębową boazerią. Za izbą jest piwnica podzielona na piwniczkę i przechowalnię owoców. Nad parterem pierwsze piętro, które jest na tym samym poziomie co duży ogród położony za domem. Są 3 wspaniałe pokoje i jeden mniejszy. Dwie toalety. Powyżej belweder z kominkiem i trzema małymi mansardami bardzo jasnymi i wytapetowanymi. Wszystko w doskonałym stanie, świeżo pomalowane i wytapetowane. Przy domu piękna studnia z instalacją do wyciągania wody. Za domem obszerny ogród. Piękna cysterna. Brama, żeby wwozić towary z drewna cedrowego wychodząca na inną drogę. Szopa, pralnia, szklarnia, domek dla drobiu i królików bardzo wygodny. Jest zagroda z domkiem i wanną dla kaczek. Wszystko otoczone murem i wznoszące się nad częścią miasta usytuowaną za ogrodem l’Etoile. Odległość od kościoła 700 kroków, ode mnie 746.

Współczesna figura św. Teresy z Dzieciątkiem Jezus na elewacji budynku.

Bissonnets – widok z tyłu.

Córki pana Martin bardzo ucieszyły się z przeprowadzki. Były podekscytowane i miały nadzieję, że zmiana miejsca pomoże im w przeżywaniu żałoby po śmierci matki. Poza tym cieszyły się, że będą mogły częściej odwiedzać swoje kuzynki. Paulina Martin w liście do ciotki Guerin napisała:

Bardzo się cieszę, że jedziemy do Lisieux. Według opisu, który zrobił nam wujek, dom wydaje mi się uroczy i poza tym będziemy mogli często się widywać, co jest jeszcze ważniejsze. Jestem pewna, że mama z wysokości nieba błogosławi to przedsięwzięcie i odczuwa z tego powodu radość.

15 listopada 1877 roku córki Ludwika Martin przeprowadzają się do Lisieux. Przemieszczają się do nowego domu z pomocą wuja Izydora. Pierwszą noc spędzają w domu Państwa Guerin, a na drugi dzień przenoszą się do domu w Bissonnets. Ludwik pozostał jeszcze w Alencon, by sfinalizować sprawy związane ze sprzedażą firmy koronkarskiej swojej zmarłej żony.

Bissonnets – wnętrze budynku.

Sypialnia Ludwika i jadalnia, gdzie najczęściej spotykała się rodzina Martin.

Dwie najstarsze córki Paulina i Maria zorganizowały życie w nowym miejscu zamieszkania. Pokoje na pierwszym piętrze zajęła Maria i Paulina. Obok ich sypialni znajdował się pokój przeznaczony dla ojca. Leonia zamieszkała w najmniejszym pokoju, a obok niej w innym pomieszczeniu zamieszkały dwie najmłodsze dziewczynki: Celina i Tereska. Okna pokoju Celiny i Teresy wychodziły na ogród. Na drugim piętrze był belweder z czterema oknami. Przebywał tam najczęściej Ludwik. Było to miejsce jego odosobnienia i wypoczynku. Belweder przypominał Ludwikowi Pawilon, który miał w Alencon. W belwederze pan Martin pisał, modlił się i medytował.

Zatrudniony przez rodzinę ogrodnik z przodu domu posadził warzywa, a z tyłu urządzono sad oraz miejsce dla zwierząt – kur, kaczek i królików. Oczywiście była również huśtawka dla Celiny i Teresy. W pracach domowych rodzinie pomagała służąca, którą odstąpili rodzinie Martin państwo Guerin.

Dom z posesją, w którym zamieszkała rodzina Martin pierwotnie nosił nazwę Bissonnets i taka nazwa widnieje w rejestrze gruntów. Jednak córki pana Ludwika od pierwszego dnia zamieszkania w nim, używały innej nazwy – buissonnets, co oznacza w języku francuskim krzewy. Najprawdopodobniej nazwa Bussionnets bardziej pasowała dziewczętom do ich domu, ponieważ wokół budynku i w ogrodzie rosło wiele rozłożystych krzewów.

Ogród za domem – figura Ludwika i Teresy.

Ludwik Martin dotarł do Lisieux i osiadł w Bissonnets dwa tygodnie po przyjeździe córek 30 listopada 1877 roku. Zyski ze sprzedaży firmy oraz dobrze zainwestowane pieniądze przez Ludwika pozwalają rodzinie na spokojne życie w Lisieux. Co ciekawe Ludwik Martin nie kupił na własność posiadłości Bissonnets, ale dokonał jej wynajmu. Na co dzień Ludwik zajmował się potrzebami domu, troszczył się z pomocą ogrodnika o ogród i odnalazł swoją ulubioną rozrywkę – wędkowanie. Dbał o swoje córki, a one otaczały go serdeczną czułością i troską.

Wieczory rodzina Martin spędzała zawsze razem. Najczęściej na parterze, gdzie była kuchnia z kominkiem i jadalnia. Ludwik recytował córkom wiersze, śpiewał dawne pieśni, czytał im żywoty świętych. Spędzali wspólnie czas, darząc się wzajemną miłością. Rozmawiali ze sobą, słuchali się wzajemnie, a przed spoczynkiem wspólnie się modlili.

Bissonnets – wnętrze budynku.

Sypialnia św. Teresy od Dzieciątka Jezus, a nad łóżkiem zachowane jej włosy.

Wyjątkowym dniem dla całej rodziny była niedziela. Św. Teresa uwielbiała Dzień Pański. Mówiła, że jest to święto Dobrego Boga, święto odpoczynku. Teresa miała wówczas przerwę w lekcjach, których w zwykłe dni udzielała jej Paulina. Najstarsza siostra uczyła ją czytać, liczyć i pisać. W ten dzień cała rodzina chodziła do kościół na Mszę świętą. Na zmianę, każda z dziewcząt Martin, chodziła w niedzielę na obiad do rodziny Guerin. Poza tym Teresa i Celina w niedzielę rano dostawały czekoladę.

Św. Teresa wprowadzając się do Lisieux miała 4 i pół roku. Mieszkała tam prawie 11 lat. W rękopisie autobiograficznym wspomina:

Nie odczuwałam żadnego smutku, opuszczając Alencon, dzieci lubią zmianę i z przyjemnością przyjechałam do Lisieux. Pamiętam podróż, przybycie wieczorem do cioci, widzę jeszcze, jak Joanna i Maria czekają na nas w drzwiach… Byłam bardzo szczęśliwa, mając tak miłe kuzyneczki.

Św. Teresa w Bissonnets otoczona była opieką starszych sióstr oraz miała doskonałą towarzyszkę zabaw w osobie Celiny. Jednak najbardziej lubiła spędzać czas ze swoim ojcem. Ludwik zabierał Teresę popołudniami na spacery po Lisieux i okolicach miasta. Zazwyczaj towarzyszył im piesek Tom, którego rodzina zaadoptowała w Lisieux. Chętnie zabierał najmłodszą córkę na ryby. Teresa miała nawet swoja małą wędkę. Chodzili razem do kościoła, gdzie Teresa obserwowała modlącego się ojca. W drodze powrotnej ze spaceru zatrzymywali się przy sprzedawcach kasztanów, gofrów lub naleśników.

Bissonnets – wnętrze budynku.

Sukienki św. Teresy od Dzieciątka Jezus.

Obecnie budynki w Bissonnets udostępnione są dla zwiedzających. Można zobaczyć wnętrze domu oraz posesje wokół niego. Zachowało się wiele osobistych przedmiotów rodziny Martin, między innymi zabawki św. Teresy od Dzieciątka Jezus, jej sukienka do I Komunii i strój, w którym sypała kwiaty na procesji Bożego Ciała. W pokoju na pierwszym piętrze nad łóżkiem, gdzie spała św. Teresa znajduje się gablota z jej włosami, które obcięła wstępując do klasztoru.

Bissonnets ma swoją wyjątkową i niepowtarzalną atmosferę. Czuje się tam ducha rodzinnej miłości. To dom, w którym dojrzewała i rozeznała swoje powołanie św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Miejsce kształtowania się jej charakteru i usposobienia. Ważniejsze jednak od budynku było to, że czuła się tam bezpieczna i kochana przez swoich najbliższych. Oby nasze domy były ostoją wiary i miłości, tak jak był dom państwa Martin w Bissonnets.

s. Bogumiła Ptasińska CST

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *